Syrop miętowo – cytrynowy 

Przepis dla osób które nie stronią od cukru 🙂 syrop miętowy skądś już znałam, natomiast wiedziałam że koniecznie muszę go zrobić po naszym pobycie w Bieszczadach w Łupkowie, gdzie gospodyni/chatkowa robiła syropy z wszelkich możliwych ziół. U nas miał być miętowy, ale w związku z tym iż uznałam że ma być to baza do lemoniad powstał syrop miętowo cytrynowy. 

Składniki:

– krzaczek mięty – ciężko określić. Ja po prostu ucielam nasz krzaczek u samego dołu, to krzak posadzony w kwietniu z małej sadzonki, więc nie był duży i rozłożysty. Jeżeli korzystałabym z dużego krzaka, uciełabym ok 20 długich gałęzi. 

– 2 cytryny w plastrach

– sok z jednej cytryny 

– 2 litry wody 

– 80 dag cukru (oczywiście cukier można zastąpić innym słodzidłem, ale nie chciałam kombinować przy pierwszym podejściu). 

Miętę umieszczam w dużym garnku, zalewam wodą. Dodaję cytrynę w plastrach i powoli zagotowuję syrop. Gdy zaczyna wrzeć dodaję cukier i sok z wyciśniętej cytryny. Gotuję jesczcze przez około 20 minut. Po tym czasie cytrynę w plastrach wyciągam żeby nie naciągnął gorzkości ze skórek, syrop wstawiam wraz z miętą w środku na 2-3 dni do lodówki. Po tym czasie syrop zagotowuję i wrzący wlewam do słoików, słoiki zakręcam i ustawiam do góry dnem na pół dnia, do całkowitego ostygnięcia – uwaga, pokrywki będą „strzelać” ☺️syrop wykorzystuję jako bazę do lemoniady. 

Reklamy

Keczup/sos z cukinii 

Uwielbiam robić przetwory. Nawet mimo tego że ich okres przygotowania przypada na lato, kuchenka dogrzewa temperaturę w kuchni, para bucha z garnków a piekarnik przypieka nogi. Przygotowywanie własnych przetworów jest niezwykle satysfakcjonujące – pomyśl o tym, że w zimie możesz wyciągnąć że spiżarki smak lata. Gdy byłam nastolatką, nie rozumiałam dlaczego moja mama tak ochoczo wystaje przy tych gotujących się słoikach – dziś wraz ze wzrostem mojej świadomości żywieniowej cieszę się że zaraziła mnie chęcią do tego pichcenia.  

W zeszłym roku trafiłam na ten przepis na blogu Marty Dymek /jadłonomia/ kiedy szukalam co zrobić z kilogramami cukinii rosnącej w ogródku. Keczup jest idealny, odpowiednio pikantny, pomidorowy. Jego największym sekretem jest to, że nie jest tylko keczupem 🙂 w przypływie lenistwa wykorzystywałam go jako sos do makaronu i to jest naprawdę super opcja, dlatego w tym roku pakuję keczup w duże słoiki. Keczup jest naprawdę pyszny – znajomi po spróbowaniu wykradali go nam że spiżarki 😁

Składniki na keczup /podaję z przepisu z Jadłonomii bez żadnych zmian, jest idealny/:

– 3 kg cukinii (u mnie 5 niedużych, młodych cukinii) 

– 1 kg cebuli

– jabłko 

– 1 papryczka chili (ja użyłam dwóch małych suszonych) 

– 4 cm świeżego imbiru 

– 3 goździki

– 2 ziarna ziela 

– 1 liść laurowy 

– olej roślinny (użyłam rzepakowego) 

Jeśli chodzi o zielę, liść i goździki ja zawsze daje więcej, bo lubię kiedy cebula do keczupu jest mocno aromatyczna, pachnąca przyprawami, u mnie było tych przypraw po 5 sztuk. 

– 750 g koncentratu (u mnie słoik 200 g koncentratu i 500 ml passaty) 

– 1/4 szklanki octu jabłkowego 

– 1/3 szklanki cukru trzcinowego

– 2 łyżeczki słodkiej papryki

– 1/2 łyżeczki ostrej papryki 

– 1/2 łyżeczki cynamonu 

– i u Marty po 1/4 a ja daje całą łyżeczkę: lubczyk, oregano, bazylia 

– sól i pieprz do smaku (wierzcie, zupełnie zbędne) 

Cukinię szorujemy, nie obieramy, ja odkrajam wyłącznie gałązkę i dół cukinii, cukinie ścieram w blenderze na grubych oczkach. Wrzucamy do miski, solimy jedną łyżką soli i odstawiamy na godzinę. 

W międzyczasie zajmiemy się cebulą, którą obieramy, kroimy na pół i następnie w piórka. W dużym garnku (u mnie 6 litrów) na dnie rozgrzewamy olej  wrzucamy cebulę, jabłko pokrojone w kostkę, imbir obrany i pokrojony w plastry, chili oraz przyprawy: goździk, ziele i liście. Wg Jadłonomii cebula powinna podsmażać się 5 minut – ja robię to ok 20 do 30 minut na małym ogniu. Po podsmazeniu wyciągam z cebuli goździki, liście i ziele. 

Po godzinie odlewam z osolonej cukinii wodę, dodaję ją do cebuli. Całość mieszam i podduszam około 30 minut, aż cukinia się rozpada. 

Na końcu dodaję przecier, passatę i pozostałe składniki: cukier, ocet, cynamon, ostrą i słodką paprykę, bazylię, lubczyk, oregano, dokładnie mieszam i zostawiam całość do gotowania się, na ok jedną godzinę. Po tym czasie keczup próbuję i decyduję czy należy go jeszcze doprawić solą i pieprzem, czy nie. 

Gotowy keczup studzę, blenduję, zblendowany zagotowuję i wtedy przekładam do czystych, wyparzonych słoików. Słoiki zakręcam i pasteryzuję na sucho – w piekarniku. Słoiki ustawiam na blaszce z wysokim brzegiem, wstawiam do zimnego piekarnika. Po dogrzaniu piekarnika do 120° pozostawiam słoiki w tej temperaturze na 30 minut, następnie wyłączam piekarnik i pozwalam słoikom wystygnąć w piekarniku – ja zazwyczaj robię keczup wieczorem, więc zostawiam słoiki do rana. Smacznego! 

Imbirowy syrop do herbaty

image

Zima, okres przeziębień i zachorowań,  jakoś wspomagać się trzeba.  A że sama często zapadam na różne przeziębienia chociażby z racji zawodu i przebywania wśród przeziebionych dzieciaków,  muszę dbać o swoją odporność. 

Dziś przepis na syrop imbirowy. Sam proces przygotowywania syropu jest świetny,  w całym domu pachnie imbirem,  każdy zaciąga się zapachem i sprawdza co tam się waży w garnku. 

Składniki : (porcja na ok 800 ml syropu)
– 300 gram imbiru po obraniu
– 4 szklanki wody
– 2 szklanki cukru

Imbir obieramy,  kroimy w drobne kawałki. 

image

Wszystkie składniki wrzucamy do garnka,  mieszamy,  doprowadzamy do wrzenia pod przykryciem.  Gotujemy przez godzinę,  część czasu pod przykryciem a część odkryty. Po godzinie całość przecedzamy przez sitko i wlewamy do słoika lub butelki.  Syrop przechowujemy w lodówce. Imbir który pozostanie po przecedzeniu można dodać do herbaty 🙂 

image
Gotowy syrop możemy używać do herbaty, kawy, lub pić sam z wodą. Smacznego!

Suszone pomidory w oleju z ziołami

wpid-p_20150823_1113552.jpg.jpeg

Dziś przede mną kolejny dzień suszenia pomidorów.  Suszone pomidory to takie pomidorki z złapanym smakiem lata,  jak dla mnie.  Uwielbiam je jako dodatek na pizzę,  do sałatek,  czy do kanapek.  Odpowiednio ususzone przechowuję w zamrażarce lub zalewam gorącym olejem i mam takie ‚sklepowe’,   z ziołami i w oleju.

Do suszenia pomidorów wybieram pomidory typu lima,  drobne,  podłużne, świetnie nadają się na przetwory i soki. Również ich cena zachęca –  na targu przy Komandorskiej można znaleźć je za 1,50 za kg,  a przy braniu większej ilości jeszcze można liczyć  na rabat 🙂

Suszę pomidory na dwa sposoby,  wydrążone i niewydrążone.  W zeszłym roku te niewydrążone mroziłam,  a wydrążone wkładałam do słoików z olejem,  natomiast w tym roku w ramach eksperymentu postanowiłam również w słoiki zapakować te niewydrążone.

Sposób na wydrążone pomidory
Pomidory myjemy dokładnie,  przekrawamy na pół wzdłuż rdzenia.

wpid-p_20150819_1550572.jpg.jpeg

Środki pomidorów wydrążamy,  wrzucamy do osobnej miski.  Wydrążone pomidory układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pomidory lekko solimy,  blaszkę wstawiamy do piekarnika, nastawionego na 100 – 125°,  na ok.  2,5 –  4 godziny. Suszymy oczywiście przy otwartym piekarniku

wpid-p_20150819_1607102.jpg.jpeg

To ile będziemy suszyć zależy od nas.  Ja nie robię maksymalnie ususzonych pomidorów,  moje są jeszcze mięsiste,  Suszę je ok 2,5 –  3,5 h.  Oczywiście pomidory po ok 2,5 h trzeba obserwować,  niektóre mniejsze ususzą się dużo szybciej niż większe pomidory,  więc część wyjmiemy znacznie szybciej.

Jpeg

Kiedy mamy już ususzone pomidory przechodzimy do części drugiej 🙂  ostudzone pomidory zasypujemy przyprawami: (ja tym razem używam suszonych ziół)  bazylia, oregano,  zioła prowansalskie,  plus trochę soli himalajskiej. Pomidorki mieszam dokładnie z przyprawami i wkładam do niedużych słoików. Na kuchence w garnku podgrzewam olej rzepakowy.  Olej nie może się gotować!! Wtedy spalimy nasze pomidorki.  Testujemy czy olej jest odpowiednio ciepły,  nalewając odrobinę do słoika,  jeśli pomidory zmieniają kolor,  należy poczekać aż olej ostygnie. Słoiki zalane olejem zakręcamy,  czekamy aż ostygną i chowamy w ciemne i suche miejsce na co najmniej 2 – 3 tygodnie.
A tak wyglądają już w słoiczkach:

wpid-p_20150823_1354182.jpg.jpeg

Jpeg

Kiedy robimy pomidory wydrążone odpada nam duża,  pyszna część pomidorów,  którą szkoda wyrzucić.  Ja z tego przygotowuję sos do pizzy, który potem mrożę w postaci kostek lodu 🙂

Sos do pizzy:
Środki pomidorów wrzucamy do blendera /malaksera i miksujemy na gładko.

wpid-p_20150819_1659312.jpg.jpeg

Sosu nie przecieram,  zostawiam wszystkie pestki.  Taki zmiksowany doprawiam solą,  pieprzem,  oraz świeżymi ziołami; oregano i bazylią.

Jpeg

Doprawiony sos wlewam do garnka i gotuję do momentu uzyskania „sosowej”  konsystencji 🙂  gotowy sos studzę i umieszczam w foremkach na lód.

wpid-p_20150826_1258112.jpg.jpeg

Po zamrożeniu wsypuję tak przygotowane kostki do strunowego woreczka.  To super sposób na szybki sos na pizzę,  rozmraża się błyskawicznie i wygodnie przechowuje.

Sposób na niewydrążane pomidory (wersja dla leniwych :))
Pomidory myjemy,  kroimy na pół wzdłuż rdzenia.

wpid-p_20150826_1104062.jpg.jpeg

Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, solimy.

Jpeg

Piekarnik nagrzewamy do ok.  100 –  125° C i wstawiamy warzywa. Suszymy ok 2,5 – 4 godzin,  oczywiście wszystko zależy od piekarnika. Ja ustawiam sobie czas co pół godziny i cały czas kontroluję sytuację 🙂  podczas suszenia pomidorów proponuję uzbroić się w cierpliwość,  sezon serialu lub z dwie grubsze książki 🙂 Ja przy trzecim już suszeniu postanowiłam podkręcić proces i przez pierwsze półtorej godziny suszyłam pomidory w 125°.  Po tym czasie wyglądały tak:

Jpeg

Pierwsze pomidorki już gotowe wyjęłam po 2h15′.  Skórka od spodu zaczęła się już przypiekać,  wiec gdyby zostały kwadrans dłużej,  zapewne przeszłyby zapachem spalenizny i nie nadawałyby się do słoika.

Jpeg

Ostatnie pomidory wyjęłam po 2h50′. Tak przygotowane pomidorki odstawiłam do wystygnięcia i zajęłam się przygotowaniem oleju. Olej rzepakowy podgrzewamy, ale nie gotujemy! Do tych pomidorków użyłam świeżych ziół, bazylii i oregano, dodatkowo wkroiłam plasterki czosnku. Pomidorki z przyprawami i dodatkami umieszczamy w słoiku i zalewamy ciepłym olejem. Najpierw jednak upewniamy się że olej nie jest zbyt gorący i nie upraży nam pomidorów. Po zalaniu pomidorów olejem słoiki zakręcamy i odstawiamy na 2 – 3 tygodnie w suche i ciemne miejsce.

Smacznego 😉